Piszczące wiertło, intensywny zapach rozgrzanego metalu i brak postępu pracy to sygnały, które zna niemal każdy, kto próbował wiercić w metalu. Niezależnie od tego, czy chodzi o cienką blachę, profil stalowy czy stal nierdzewną, taki scenariusz zwykle kończy się stępionym narzędziem i zniszczonym materiałem. Co ważne, problem bardzo rzadko leży wyłącznie w jakości wiertła. Najczęściej winna jest technika pracy, niewłaściwe ustawienia lub błędne założenia co do tego, jak powinien wyglądać proces wiercenia. Zrozumienie przyczyn piszczenia i przypalania metalu pozwala nie tylko uniknąć frustracji, ale też znacząco wydłużyć żywotność narzędzi.
Pisk jako sygnał tarcia, a nie skrawania
Wiertło, które pracuje prawidłowo, powinno skrawać materiał i usuwać wiór. Jeśli zamiast tego zaczyna piszczeć, oznacza to, że ostrze nie tnie, lecz trze o powierzchnię metalu. Tarcie powoduje gwałtowny wzrost temperatury, a ta z kolei prowadzi do szybkiego stępienia krawędzi tnących. W efekcie wiertło traci zdolność do pracy, a materiał w miejscu wiercenia zaczyna się wygładzać i utwardzać.
Ten problem bardzo często pojawia się wtedy, gdy wiertło jest już lekko zużyte lub gdy zostało dobrane nieodpowiednio do rodzaju metalu. Stal, zwłaszcza nierdzewna, nie wybacza błędów. Wystarczy kilka sekund tarcia, aby powierzchnia stała się jeszcze twardsza niż wcześniej i praktycznie niepodatna na dalszą obróbkę.
Zbyt wysokie obroty – najczęstszy i najbardziej kosztowny błąd
Jednym z najczęstszych powodów piszczenia wiertła jest zbyt wysoka prędkość obrotowa. Wiele osób zakłada, że im szybciej obraca się wiertło, tym szybciej powstanie otwór. W metalu działa to dokładnie odwrotnie. Wysokie obroty powodują intensywne nagrzewanie się zarówno wiertła, jak i materiału, co prowadzi do przypaleń i utraty ostrości.
Zamiast skrawania pojawia się tarcie, a wiertło zaczyna ślizgać się po powierzchni. Charakterystyczny pisk to właśnie dźwięk metalu ocierającego się o metal. W takiej sytuacji dalsza praca tylko pogarsza sprawę. Obniżenie obrotów i danie wiertłu czasu na „wejście” w materiał często rozwiązuje problem już na samym początku.
Zbyt mały nacisk też szkodzi
Paradoksalnie piszczenie i przypalanie materiału może być również efektem zbyt delikatnego nacisku. W obawie przed złamaniem wiertła wiele osób prowadzi je bardzo ostrożnie, niemal bez docisku. Efekt jest taki sam jak przy zbyt wysokich obrotach – zamiast skrawania pojawia się tarcie.
Wiercenie w metalu wymaga zdecydowanego, stabilnego nacisku, który pozwala ostrzu „złapać” materiał i wytworzyć wiór. Jeśli wiór się nie pojawia, a wiertło tylko się nagrzewa, oznacza to, że nacisk jest niewystarczający lub że ostrze jest już stępione. Umiejętne wyczucie balansu między obrotami a naciskiem to jedna z kluczowych kompetencji przy pracy z metalem.
Brak chłodzenia i smarowania
Kolejnym powodem przypalania metalu jest brak chłodzenia. Metal, szczególnie stal, szybko akumuluje ciepło w miejscu wiercenia. Bez jego odprowadzenia temperatura rośnie do poziomu, który niszczy krawędzie tnące wiertła. Nawet najlepsze narzędzie nie poradzi sobie długo w takich warunkach.
Stosowanie oleju do cięcia, oleju maszynowego lub dedykowanych preparatów chłodzących znacząco zmniejsza tarcie i obniża temperaturę. Dzięki temu wiertło pracuje płynniej, ciszej i znacznie dłużej zachowuje ostrość. W przypadku twardszych materiałów chłodzenie nie jest dodatkiem, lecz koniecznością.
Niewłaściwy dobór wiertła do materiału
Bardzo częstym źródłem problemów jest użycie wiertła, które nie jest przeznaczone do danego rodzaju metalu. Standardowe wiertła HSS mogą dobrze radzić sobie z miękką stalą, ale przy nierdzewce lub stali stopowej szybko się poddają. Efektem jest pisk, przegrzewanie i brak postępu.
W takich przypadkach warto sięgnąć po narzędzia o podwyższonej odporności termicznej, zaprojektowane do pracy w trudnych warunkach. Jeśli chcesz lepiej zrozumieć, dlaczego wiertła kobaltowe są często polecane do stali nierdzewnej i twardych stopów, więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj: https://opalzgory.pl/czym-sa-wiertla-kobaltowe-i-do-czego-sluza/. Dobór właściwego wiertła często eliminuje problem już na starcie.
Brak punktowania i stabilizacji materiału
Piszczące wiertło to czasem efekt nie tyle złej techniki, co braku przygotowania. Gładka powierzchnia metalu, zwłaszcza nierdzewnego, powoduje, że wiertło ślizga się po materiale zamiast wgryzać się w niego. To generuje tarcie, hałas i ciepło.
Rozwiązaniem jest punktowanie miejsca wiercenia, które pozwala stabilnie rozpocząć pracę. Równie ważne jest solidne unieruchomienie materiału. Drgania i przesuwanie się elementu powodują nierówną pracę wiertła, co sprzyja jego przegrzewaniu i szybkiemu zużyciu.
Dlaczego raz spalone wiertło rzadko „wraca do życia”
Wiele osób próbuje kontynuować wiercenie mimo wyraźnych oznak przegrzania. Niestety, raz przegrzane wiertło bardzo rzadko odzyskuje swoje właściwości. Struktura materiału narzędzia ulega zmianie, a krawędzie tnące tracą twardość. Nawet jeśli wiertło nadal wygląda na ostre, jego zdolność do skrawania jest już znacznie ograniczona.
Dlatego tak ważne jest reagowanie na pierwsze sygnały problemu. Pisk, zmiana koloru wiertła czy zapach spalenizny to jasny sygnał, że należy przerwać pracę, schłodzić narzędzie i skorygować technikę.
Świadoma technika zamiast walki z materiałem
Wiercenie w metalu nie powinno być siłowaniem się z narzędziem ani materiałem. Gdy proces przebiega prawidłowo, wiertło pracuje cicho, stabilnie i wytwarza wyraźny wiór. Pisk i przypalenia to zawsze informacja, że coś poszło nie tak.
Odpowiednie obroty, właściwy nacisk, chłodzenie oraz dobór narzędzia sprawiają, że nawet trudne materiały przestają być problemem. Zamiast kolejnych spalonych wierteł pojawia się powtarzalność, przewidywalność i realna oszczędność czasu oraz pieniędzy.
Artykuł zewnętrzny.








